Śmierć Chrystusa a medycyna
Dodane przez Zbigniew Kowalski dnia 01.03.2013
Wiktor Kowalski


Uważam, że bezpośrednią przyczyną zgonu Pana Jezusa na krzyżu była koagulopatia ze zużycia
Na kilkanaście godzin przed śmiercią Jezusa doznawał On bardzo licznych urazów, z których żaden nie był przyczyną śmierci. Doprowadziły one do zużycia fibrygenu a być może i innych czynników krzepnięcia krwi.

Jezus był bity po pojmaniu i podczas przesłuchania u Annasza. Niezwykle okrutne biczowanie spowodowało bardzo liczne (na całunie Turyńskim stwierdzono 121 ran) rozległe rany na głowie, tułowiu, szyi, kończynach, które po zakończeniu biczowania częściowo pokryły się strupami.

Na straszliwie poranione ciało oprawcy zakładali szaty. Po pewnym zaś czasie zrywali je wraz ze strupami, które musiały przykleić się do tkaniny. Powtórzyło się to co najmniej dwa razy (Mk 15,20; 24). Ponownie na tych ranach powstawały strupy.
Następnie Chrystus był ukoronowany cierniową koroną i bity trzciną po głowie co musiało spowodować liczne, sięgające do kości czaszki rany na głowie, poszerzające się przy biciu (Mk 15,19).

Rany te również częściowo pokrywały się strupami, które były następnie zrywane przy kolejnych urazach np. upadkach pod krzyżem i przybijaniu do krzyża.
Pan Jezus prawdopodobnie doznawał też licznych ran tłuczonych na kolanach i głowie.

Przybicie gwoździami do krzyża spowodowało kolejne rany rozrywające się podczas zwisania na krzyżu na skutek ciężaru ciała i ruchów związanych z oddychaniem. Aby wykonać wdech skazaniec musiał się wznieść opierając się głównie na gwoździu, którym przybite były nogi. Podczas unoszenia i opadania ciała tarł plecami o nieoheblowane drewno belki zrywając strupy.

Powodowało to ciągłe krwawienie z ran i ponowne pokrywanie ich strupami. Następowało intensywne zużywanie fibrygenu i innych czynników układu krzepnięcia. Czynniki te, takie jak białka i płytki krwi nie mogły odtworzyć się – zostać wyprodukowane przez organizm w ciągu tych kilku godzin.

Podano Jezusowi ocet: „Ktoś pobiegł i nasyciwszy gąbkę octem umieścił na trzcinie i dawał Mu pić” (Mk 15,36) .
Ocet dostał się więc do ust i rozlał się po ciele Jezusa. Spływał po świeżych ranach a zwłaszcza na rozrywające się rany stóp.
Sądzę, że właśnie ocet był ostatnim czynnikiem, który całkowicie zahamował krzepnięcie krwi. Jak wiadomo krew do której dodaje się octu nie krzepnie – wiedzą o tym kucharki, które chcą ugotować czerninę. Kwas octowy (CH3OOH) wiąże jony wapniowe C++ zawarte we krwi. Bez nich krew nie może krzepnąć.

Na skutek utraty krwi, a także bólu nastąpił wstrząs hypowolemiczny tj. spadek ciśnienia krwi, utrata przytomności i zatrzymanie akcji serca. Śmierć komórek mózgu następuje 3-5 minut od zatrzymania krążenia.

Po zatrzymaniu krążenia resztki krwi nadal wypływały przez otwarte rany na skutek działania grawitacji. Zwłaszcza przez rany na stopach Jezusa (najniższy punkt ciała).
Tym sposobem Zbawiciel niemal całą krew wylał dla naszego zbawienia, uświecił swoją krwią ziemię.

Występuje tu analogia do baranka paschalnego. Krew Baranka broni przed śmiercią co opisano w Księdze Wyjścia (Wj 12,21-23).
W rozciągniętym sercu, zwłaszcza w prawej komorze, pozostała krew (ok. 150 ml lub więcej).

Serce to było nieruchome, krew nie krzepła z powodu - jak wyżej opisano - utraty czynników krzepnięcia. Nastąpiło więc rozwarstwienie krwi tj. erytrocyty (czerwone krwinki) opadły a surowica (bezbarwny płyn podobny zewnętrznie do wody) utworzyła górną warstwę. Zjawisko to wykorzystuje się np. do badania laboratoryjnego OB. (Odczyn Biernackiego).
W dolnej części Serca Pana Jezusa był więc mówiąc językiem hematologów koncentrat krwinek czerwonych (KKCz). Tak więc po przebiciu serca włócznią „natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,34). Krew to KKCz a woda to surowica.

Kolejność wypłynięcia a więc najpierw krew a potem woda nie jest pomyłką Ewangelisty jak twierdzą niektórzy specjaliści .
Opis w Ewangelii wg. św. Jana wskazuje, że martwe ciało Jezusa musiało przez pewien czas (może godzinę) wisieć na krzyżu a potem przebito Mu serce. Czekano bowiem na śmierć dwóch złoczyńców, którzy wraz z Nim byli ukrzyżowani.
Złoczyńcom skrócono mękę w sposób okrutny (mogli im przecież np. przebić serca i śmierć byłaby natychmiastowa).

Moim zdaniem po połamaniu goleni skazańcom wiszącym na krzyżu do zgonu dochodziło z następujących powodów:
1.Nie mogli unosić się na nogach co spowodowało uduszenie. Mogli jednak, teoretycznie unosić się na rekach
2.Złamanie goleni jest bardzo bolesne, mógł więc nastąpić wstrząs
3.Przy złamaniu kości długich (np. goleni) do naczyń krwionośnych uwalniają się znaczne ilości ciał tłuszczowych ze szpiku (żółtego), które to poprzez prawą połowę serca dostają się do drobnych naczyń płuc powodując ich zator i zatrzymanie krążenia. Podobnie bywa w wypadkach komunikacyjnych.

Mechanizm śmierci złoczyńców na krzyżu był więc inny niż u Chrystusa. Wynikało to stąd, że nie byli oni tak okrutnie skatowani przed ukrzyżowaniem jak Pan Jezus. Być może nie byli oni biczowani. Sadząc z opisu ich egzekucja miała być przecież „tłem” dla śmierci Jezusa bo przecież „w poczet złoczyńców został zaliczony” (Mk 15,28). Miała ta śmierć uczynić koniec Mesjasza bardziej haniebnym. Ponadto oprawcy musieli się spieszyć ze względu na nadchodzące Święto Paschy.
Inne teorie na temat bezpośredniej przyczyny zgonu Jezusa uważam za mało prawdopodobne.

Nigdy nie spotkałem się w mojej praktyce ani w literaturze aby np. u młodego, silnego człowieka zgon nastąpił z powodu zapalenia płuc (jak twierdzą niektórzy odnośnie Jezusa) w ciągu kilkunastu godzin od początku choroby.
Aby zapalenie płuc zabiło człowieka potrzebne byłyby co najmniej 3 doby. Bardziej prawdopodobną przyczyną zgonu byłaby np. odma opłucnowa w wyniku pęknięcia płuca. Jednak opisy ewangeliczne nie podają objawów tego schorzenia.
Spotkałem się również w czasopiśmie „Miłujcie się” z teorią jakoby Pan Jezus umarł na krzyżu z powodu zawału serca, który z kolei spowodował pęknięcie serca.Pan Jezus odżywiał się zdrowo, nie jadał wieprzowiny ani fast food-ów. Można powiedzieć, że stosował dietę śródziemnomorską z niską zawartością cholesterolu (oliwa, ryby, chleb). Prowadził czynny, aktywny tryb życia, odbywał długie piesze marsze (z Galilei do Judei było ok. 150 km) po górzystym terenie, często wchodził na szczyty gór. Oczywiście nie palił papierosów, nie przesiadywał godzinami przed telewizorem czy komputerem. Miał bardzo dobrą kondycję fizyczną. Był młodym, zdrowym i silnym mężczyzną.

Nic więc nie wskazuje na to aby cierpiał na chorobę niedokrwienną serca (prowadzi do zawałów). Zawał obejmujący cała grubość ściany lewej komory powoduje martwice tego fragmentu mięśnia sercowego. Martwa tkanka po ok. 2 tygodniach od dokonania zawału staje się krucha i wówczas może dojść do pęknięcia serca z wylaniem krwi do worka osierdziowego i tamponady serca co prowadzi do szybkiego zgonu.

Nic nie wskazuje na to aby na 2 tygodnie przed ukrzyżowaniem Jezus doznał zawału mięśnia sercowego.
Po dokonaniu świeżego zawału serce nie pęka. Z doświadczenia wiemy, że świeże surowe mięso jest spójne, sprężyste. Nie jest łatwo je rozerwać. Jest więc niemożliwe aby Jezus w czasie ukrzyżowania doznał zawału i z tego powodu serce Mu pękło.
Zastanawiam się czy autorzy teorii o śmierci z powodu zawału, czy zapaleniu płuc nie próbowali złagodzić trudną do przyjęcia prawdę, że Jezus został zamordowany z ogromnym okrucieństwem, że została dokonana zbrodnia w majestacie prawa?
zawał, czy zapalenie płuc są przecież naturalną przyczyną zgonu. Może więc Jezus umarłby nawet gdyby nie został ukrzyżowany?

Prawda jaka jawi się z opisów ewangelicznych wskazuje, że Jezus umarł z powodu upływu krwi jako następstwo bardzo licznych ran. Zużycie czynników krzepnięcia właśnie w wyniku wielu ran oraz ciągłe odnawianie się tych ran na skutek przybicia do krzyża doprowadziło do stosunkowo szybkiego i całkowitego (poza sercem) upływu krwi. Cała krew Chrystusa wylana została za nasze grzechy (por. Mt 26,28). Tak stało się prawdziwe słowo mówiące, że Chrystus został zabity za nasze grzechy (por. 1 Kor 15,3).

Po wieczne czasy nazywamy Jezusa Chrystusa Barankiem Bożym, ponieważ Jego Krew zgładziła twój i mój grzech oraz grzech całego świata (por. J 1,29). Nazywamy Go Zbawicielem ponieważ został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia (por. Rz 4,25) abyśmy mieli życie wieczne w Jego Królestwie.




----------------
*1Koagulacja ze zużycia - całkowity zanik krzepliwości krwi powstały w wyniku braku możliwości wyprodukowania przez organizm lub nie nadążaniu przez niego produkcji czynników krzepliwości krwi takich jak np. fibrynogen na skutek zużycia go przy tamowania licznych lub/i rozległych krwawień.

*2Fibrynogen (I czynnik krzepnięcia) – białko osocza krwi wytwarzane w wątrobie, angażowane w końcowej fazie procesu krzepnięcia i przekształcane w białko fibrylarne – fibrynę (włóknik), współtworzącą skrzep krwi.

*3Wstrząsem hypowolemicznym nazywamy reakcję organizmu na skutek zmniejszonej zawartości krwi w naczyniach lub znacznego ubytku płynów fizjologicznych

*W.Sinkiewicz, Męka Chrystusa – cena zbawienia, Gość Niedzielny, Nr. 13/2012, s. 28-29