|
|
| Światło Maryi |
Maryja wnosi Jezusa do świątyni. Ona wnosi światło życia czyli samego Boga. W czasach opisanych w Ewangelii w świątyni jerozolimskiej nie było już arki przymierza. Zniknęła parę wieków wcześniej. Nie było więc widocznej Bożej chwały w świątyni tak jak to działo się gdy izraelici szli przez pustynię. W czasach Jezusa Bóg nie przebywał więc w sposób widzialny w świątyni. W kościołach katolickich od zarania chrześcijaństwa Bóg przebywa w świątyniach w sposób widoczny w postaci hostii.
Maryja nosiła w sobie Boga a po urodzeniu Jezusa nie przestała być świątynią Boga. Napełniona była przecież Duchem Świętym, który stale przebywał w Jej sercu. W Starym Testamencie tylko nieliczni otrzymywali Ducha. Odnosiło się to tylko do niektórych królów, proroków i kapłanów (Dawid, Eliasz, Aaron).
Gdyby wyobrazić sobie kogoś napełnionego Duchem jako światełko w mroku nocy to patrząc na ziemię zobaczylibyśmy niewiele świateł. Oczywiście najjaśniejsze światło zamieszkujące człowieka to Jezus-Bóg i Człowiek światłość świata (Mt 4,16;17,2;Łk 2,32;J 1,7-9;J 3,19;J 8,12; J 9,5;J 12;34-36;J 12,46; 1 J 1,5). Po Jego wniebowstąpieniu na ziemi pozostało tylko jedno światło. To światło Ducha mieszkającego w Maryi. Od poczęcia Jezusa cały czas napełniona była Duchem Świętym a od Wniebowstąpienia do Pięćdziesiątnicy tyko w niej paliło się światełko Boże. Trwało to zaledwie 10 dni ponieważ w dniu Pięćdziesiątnicy Duch Święty zstąpił na apostołów i 3000 osób słuchających słów św. Piotra, którzy uwierzyli w Chrystusa i przyjęli chrzest. Od tego czasu każdy chrześcijanin ma w sobie światło Ducha Świętego (J 1,7-9;Dz 13,47; Ef 5,6-9; 1 Tes 5,5, 1 J 2,8-11)
Gdybyśmy teraz popatrzyli na ziemię zobaczylibyśmy miliardy takich światełek. Jedne są silne i wyraźne, niektóre słabiutkie. W dalszym ciągu jednak 2/3 ludzkości pogrążona jest w ciemności. Gdybyśmy popatrzyli na ziemię zobaczylibyśmy wiele rejonów z których bije łuna światła natomiast niektórzy leżą w całkowitej ciemności. To miejsca gdzie panuje lub panował odgórny ateizm (Chiny, Rosja, Korea Północna itp.), lub oddolny konsumpcjonizm i hedonizm (Europa Zachodnia), inne religie (kraje muzułmańskie, kraje gdzie dominuje hinduizm, buddyzm, konfucjanizm, judaizm) lub sekty (fałszywe religie, satanizm), filozofia nihilizmu, czystego racjonalizmu, materializmu, modernizmu (kultura zachodnia).
Jezus zwyciężył lecz dalej potrzeba abyśmy walczyli w Jego imię aby kolejne pokolenia otrzymały światło życia.
Jak to uczynić? Ogień zapala się od ognia. Mamy więc iść pełni ognia Ducha i zapalać. Kogo? Wszystkich. Tych co przygaśli, tych co się tlą, tych co się w ogóle nie palą. Wśród tych ostatnich są tacy których Bóg przez trudy, cierpienia i swoje interwencje uczynił łatwopalnymi. Wielu jednak nie chce się poddać łasce Bożej. Są jak skała. Stopić ją może tylko wielki żar, potrzeba więc wielkiego ognia. Gdy wielu zapalonych Duchem złączy się razem wtedy powstaje wielki żar. To ognisko zwie się Kościołem. Aby jednak i on nie przygasł potrzebne są mniejsze Wspólnoty. Należy nie tylko zapalać lecz łączyć się w większe ogniska miłości Bożej. Ich żar miłości Pańskiej jest największy. Nic i nikt nie jest w stanie go zagasić (Pnp 8,6-7). To one podsycają większą wspólnotę – kościół parafialny czy diecezjalny. Zawsze jednak potrzebni są święci, którzy zapalają innych miłością Chrystusową – pojedyncze światełka, z których największym jest Maryja.
Każdy chrześcijanin od chrztu ma takie światełko w sobie. On jest świątynią Pana. Dlaczego tak wiele świątyń jest zbezczeszczonych? Dlaczego tylko co trzeci człowiek na świecie jest świątynią Pana. Bo tak niewiele robią ci co to światło mają. Nie dbają o podsycanie ognia miłości Bożej w sobie i w innym człowieku. Nie chcą płonąc wielkim światłem, nie chcą łączyć się z innymi. Czyż nie wiedzą ze gdy kogoś zapalą to wtedy płoną razem jeszcze większym ogniem?
Postępujmy jak Maryja. Kupmy od Niej patent na świętość. Ofiarujmy się Bogu w 100%. On już to uczynił wobec nas ofiarowując się za każdego z nas na krzyżu. Ofiarowano już nas w chrzcie a teraz przez trwanie w wierze i nawróceniu podtrzymujmy i odnawiajmy tą rzeczywistość każdego dnia. Codziennie walczmy o Niego, trwajmy w Nim, nie odchodźmy nawet na moment. Cokolwiek robimy czy myślimy, czy czynimy wykonujmy to w Nim i z Nim. Nigdy nie odcinajmy się od Niego. Wejdźmy do Jego serca a On wejdzie do naszego. Nigdy nie wychodźmy. Niech niebo stanie się w nas. Żyjmy w tym niebie już na ziemi tak jak Maryja. Amen.
|
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.
Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.
Brak ocen.
|
|
 |
| Logowanie |
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
|