Strona Główna · Katechezy, artykuły · Film DOBRA NOWINA · Film GOOD NEWS · Linki 21.04.2026
Nawigacja
Strona Główna
Wspólnota
Akceptacja kościelna
Osoby odpowiedzialne
Kronika
Katechezy, artykuły
KERYGMA Podręcznik Ewangelizatora
SŁOWO ŻYCIA - książka
Film DOBRA NOWINA
Film GOOD NEWS
Kontakt
Linki
Kategorie Newsów
Galeria
Świadectwa
Filmiki ewangelizacyjne
Szukaj
Dwa męczeństwa
Dwa męczeństwa
Uroczystość św. Wojciecha Dz 1,3-8; Ps 126,1-6; Flp 1,20c-30; J 12,24-26
Czytania mówią o dwóch męczeństwach. Czasami w liturgii eucharystycznej mowa jest o podwójnym zwycięstwie poprzez męczeństwo np. w przypadku św, Agaty dziewicy i męczennicy. Dziewicze życie i śmierć męczeńska. Męczeństwo życia czyli z miłości do Chrystusa wyrzeczenia się samego siebie, oddania się całkowitego Bogu i podjecie trudu życia w Duchu. Chodzi aby nie czynić tego co chce ciało lecz wypełnić wolę działającego w nas Ducha. Nie jest nim „męczeństwo” normalnego życia ale takie życie w którym głównym motywem postępowania jest Chrystus i poddanie się Jego woli. Myślimy tak jak On, czynimy to co On i kochamy tak jak On. Drugim męczeństwem, które musi być poprzedzone tym pierwszym jest męczeństwo krwi. To drugie jest oddaniem życia z powodu Chrystusa. Przykładem tego jest sam Chrystus ale również Jego swięci: dzieci zabite przez Heroda w Betlejem (św. Młodziankowie), św. Paweł, św. Piotr, św. Maksymilian czy też św. Wojciech dzisiejszy patron.

Gdy popatrzymy na życie i działalność św. Wojciecha można by odnieść wrażenie, że był wybitnym nieudacznikiem. Zdawałoby się, że nic mu nie wyszło. Ani biskupstwo, ani życie zakonne ani ewangelizacja Prusów. Za co się nie złapał tam ponosił porażki. Takie można odnieść wrażenie patrząc na niego z punktu widzenia ludzkiego. Jednak tylko na pozór przegrał ponieważ ludzie nie zauważyli co swym słowem, życiem i działaniem zasiał w duszach ludzkich.
Jak wiadomo to co się zasiało rośnie powoli a plon dojrzewa po czasie. Mija jakiś czas, rośnie źdźbło, potem kłos, dojrzewa ziarno i ten plon zbieramy. Znowu musi upłynąć czas gdy spożywamy z tego ziarna chleb a jeszcze więcej czasu musi upłynąć aby to ziarno zasiać i znowu mieć z tego plon, a z tego plonu następny plon itd. Taki jest los ewangelizatora. Wiele czasu musi upłynąć aby zobaczyć owoc swej pracy. Dlatego psalmista mowi: „Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy” (Ps 126,5-6)

To co zasiał św. Wojciech wydaje plon do dzisiaj. Nie chodzi o to aby stał piękny pomnik w centrum Mławy ale to co uczynił w naszych duszach. Przykładem są obchody Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej związane w Mlawie z obchodami św. Wojciecha patrona Polski, Mławy i Powiatu Mławskiego. Przyzwyczailiśmy się do tego, że świat goni za mamoną, władzą i przyjemnościami, nawet przyzwyczailiśmy się do tego, że i w życiu kapłańskim a nawet zakonnym widzimy tą samą gonitwę bo i wysoki status społeczny (prestiż), zabezpieczenie materialne i wygodne życie. A za czym my gonimy?

Jaka była postawa Chrystusa? Przyzwyczailiśmy się do myślenia w kategoriach triumfalizmu. I dobrze, bo Chrystus zwyciężył grzech, śmierć i szatana ale zapominamy, że najpierw musiał obumrzeć dwukrotnie. Pierwszy raz wyrzec się czegokolwiek dla siebie, ogołocić siebie aby uratować i wywyższyć człowieka a drugi raz oddać za niego życie. Dla żyjących ówcześnie w Palestynie był to młody i charyzmatyczny nauczyciel Prawa, początkujący przywódca duchowy. Ktoś kto mógłby wywołać powstanie i uwolnić Izrael od Rzymian. Na pozór przegrał z kretesem na wszystkich polach. Nawet po Jego zmartwychwstaniu nielicznych miał zwolenników, On sam nie przejął władzy. Chrześcijanie również nie stali się warstwą rządzącą, ani przywódcami duchowymi. Pogonili ich z Jerozolimy i traktowali jak zwierzynę łowną. Gdy Żydzi ich zabijali czuli wielka dumę, że pozbyli cię chwastu rosnącego na zdrowej glebie Judaizmu. Współcześnie tylko 30% ludności świata to chrześcijanie. Do dzisiaj nawet w krajach chrześcijańskich są prześladowani i wyszydzani
Jednak „ kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa” (J 12,26). Dlatego też „skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale” (Rz 8,17). Każdy kto idzie za Chrystusem nie tyko ma horror życia doczesnego ale i Jego radość już teraz mimo prześladowań i wieczne szczęście w Niebie.

Ale czy Jezus załamał się z powodu prześladowań i zrezygnował wypełnienia woli Ojca, czy pierwsi chrześcijanie zrezygnowali, czy zrezygnował św. Wojciech, czy zrezygnowali członkowie Wody Żywej ze swej misji? Przeciwnie odważnie wyszli na ulicę aby odegrać dramę ewangelizacyjną. Narażali się na szyderstwo tłumu, złośliwe obmowy, ironiczne uśmieszki, wulgarne komentarze. Wystawili się na pośmiewisko tego świata jak Chrystus obnażany, związany, opluty, wyszydzony. Na pozór powinni przegrać a jednak zwyciężyli. Był to był czas siania ziarna wiary i nawrócenia. Zobaczyli boga w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym. Kiedy zobaczyli aktora z butelka – wtedy zobaczyli siebie. Gdy zobaczyli kogoś związanego wtedy zobaczyli swoje związania, uzależnienia, nieprzebaczenia. Gdy zobaczyli kogoś zajętego piłka, komórką lub pismem kolorowym to zobaczyli że ich rozrywki, komórki, kolorowe pisma nie zapełnią pustki ich życia, bo nie ma podstawowej tresci życia jakim jest Chrystus. Aby jednak wyjść na ulice i sieć ziarno życia to najpierw musieli umrzeć dla świata, zaprzeć się siebie, swego wizerunku wobec świata. A Pan wlewał wiarę w tych którzy to oglądali, siał dobro, przemieniał serca i błogosławił tym którzy grali w tej scence. Przecież nie wszyscy widzieli Chrystusa ale przez 2000 lat głoszenia wszyscy o Nim usłyszeli. Nie wszyscy widzieli św. Wojciecha lecz wielu na skutek jego miłości i działania nawróciło się. Nie wszyscy widzieli Wspólnotę Wodę Żywa na ulicy Mławy lecz powiadam lecz i tak wielu ludziom udzielił Pan łaski nawrócenia bezpośredniego. Nie tylko bezpośredniego ale również pośredniego działania na świadomość i dusze ludzkie, które wyda plon po pewnym czasie. Będzie to plon po plonie czyli coś co wyrośnie nie tylko w tym pokoleniu ale i w przyszłych.

To najwspanialsza inwestycja czyli inwestycja w wiarę która czasami od razu a czasami po latach przynosi wielkie zyski. W ten sposób pierwsze i drugie męczeństwo przynosi duchowe zyski nie tylko z ze śmierci dosłownej ale i duchowej. Nie tylko ze śmierci ciała lecz śmierci swych egoistycznych pożądań. Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk (Ga 2,20).
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.